Floret świetlny

Floret świetlny

Floret świetlny (ang. lightfoil), powszechnie kojarzony z pośledniej jakości mieczami świetlnymi spotykanymi wśród tapańskiej szlachty jest w gruncie rzeczy bronią o wiele starszą i o wiele ciekawszą. Jej początki sięgają do 4 000 lat przez bitwą o Yavin. Florety świetlne, wytwarzane wtedy w sekrecie przez Sithów z Zakonu Mecrosa, skrywających się w cieniu rodu Mecetti, cechował niezwykle elegancki i subtelny projekt rękojeści oraz estetyczne wzornictwo. Każdy z egzemplarzy tej broni stanowił dzieło sztuki nieporównywalne z niczym innym. Będąc niemalże nie do kupienia, sięgały kwoty 5000 kredytów.

Rękojeść specyficznej budowy posiadała lepsze niż w zwykłym mieczu świetlnym wyważenie i była o połowę lżejsza. Była też jednak o wiele mniejsza, uniemożliwiając skuteczne posługiwanie się bronią oburącz. Najpewniej właśnie na kanwie tego ograniczenia wyrosły niezliczone pomysły na poprawienie tak użyteczności, jak i niezwykłego wyglądu broni – zaczęto z powodzeniem wprowadzać przeróżne udoskonalenia podpatrzone z budowy broni białej. Bardzo często spotkać można florety świetlne wyposażone w misternie zdobione kosze, dzwony i tarczki, częstokroć oplatane siecią pałąków i kabłąków. Równie dużą popularnością cieszył się paluch dodający pewności chwytowi czy ozdobny, tkany z przedniej jakości włókien temblak.

Trudno określić, kiedy Jedi z rodu Pelagia weszli w posiadanie floretów świetlnych. Podejrzewa się, iż doszło do tego podczas jednego z nieudanych zamachów dokonywanych przez zabójców Mecrosa na członkach wrogich rodów lub w czasach kiedy Cienie Jedi inwigilowały szeregi Zakonu, szykując się do miażdżącego ataku na Sithów.

Wiadomo jednak, że wraz z pierwszym rozbiciem Zakonu Mecrosa podczas Oczyszczenia Dziewięciu Rodów jakość wytwarzanych floretów świetlnych drastycznie spadła. Mimo to tapańczycy byli w stanie płacić horrendalne kwoty za tę broń i przez wieki floret świetlny pozostawał w łaskach pojedynkujących się. U schyłku Starej Republiki popularność floretów zaczęła słabnąć aż do chwili gdy – podczas Wielkiej Czystki Jedi – całkowicie zniknęły z kart historii.

Szlachta z Tapani

Powróciły na kilka miesięcy przed bitwą o Hoth, kiedy to młodzi szlachcice z rodu Calipsa znaleźli niewielką skrytkę z mieczami należącymi niegdyś do Jedi z rodu Pelagia. Już wtedy była to broń o wiele słabsza od oryginałów, jednak florety świetlne szybko zdobyły sobie popularność wśród młodych tapańczyków nazywających siebie swawolnymi mieczami (ang. saber rakes). Nawet kiedy zaniepokojone zjawiskiem Imperium skonfiskowało florety i wymusiło na rodach zakazanie pojedynków na nie, niewiele to zmieniło. Bardziej utalentowani technicznie tapańczycy odtworzyli technologie budowy miecza i zaczęli wyrabiać własne. Mimo, iż były one znacznie gorszej jakości ze względu na stosowanie w nich nie najlepszych kryształów skupiających oraz brak wrażliwości na Moc tworzących, ich cena na wolnym rynku sięgała nawet 10 000 kredytów. Nie przeszkadzało pojedynkującym się nawet to, że broń ta zwykła zawodzić w najmniej odpowiednich momentach. Przeważnie stwierdzano, iż to jedynie dodaje pojedynkom pikanterii.

Ze względu na zakaz pojedynków, wielu spośród swawolnych mieczy decydowało się nosić przy sobie jedynie atrapy, unikając w ten sposób represji. Oczywiście równie często zdarzało się, iż atrapy te dziwnym trafem uruchamiały się po wciśnięciu odpowiedniej kombinacji przycisków.

Do historii przeszło tylko kilku szermierzy władających tą niezwykłą bronią, na pierwszym miejscu z pewnością znajduje się Lady Brezwalt III żyjąca w czasach świetności Zakonu Mecrosa, wśród swawolnych mieczy zaś wyróżnić z pewnością należy Sir Ajaxa Wennela oraz Aleca Lamere’a.

Do broni tej zapewne sceptycznie podchodzi zdecydowana większość szermierzy, tak Zakonu Jedi jak i Bractwa Sithów. Trudno się dziwić, gdyż broń, którą nie można walczyć oburącz zawęża pojedynkującemu się pole do popisu. Jeśli jednak wykorzystywać ją tam, gdzie broń dwuręczna i tak nie ma zastosowania – w precyzyjnej Formie II: Makashi czy poprzez wariant walki dwiema broniami – Niman bądź Jar’Kai, floret świetlny staje się groźnym sprzymierzeńcem. Inna rzecz, że ciężko mi wyobrazić sobie ile należałoby zapłacić za floret z czasów Wielkiej Wojny Sithów, skoro kiepskie kopie są warte dziesięć tysięcy…